Zobacz, słońce tam jaśnieje!
Twoje ciało promieniami niczym
śmiercionośne płomienie owieje,
aby potwora z ciebie wytępić.
Krwi niewinnych nie narazisz na
poświęcenie
dla twego okropnego pragnienia
by jak ten chciwiec łapać wszelkie
dusze i dziewice nęcić.
Rozpłyniesz się w oka mgnienia!
Brak już zbrodni, hulanek,
nadchodzi ostatni ranek.
Zwierzęce powonienia
znikną z twym popiołem.
Zaś gdy twoi bracia się odezwą się
w mą stronę
ja tym czarnym piachem ich owionę.
I rzeknę: "Praktyka lepsz niż
czosynkowe wieńce."
A sam nie spocznę póki nie
znikniecie,
samo słońce was z tego świata
wymiecie.
Uciekasz... Dziś triumf twój...
Lecz być może jutrzejszego ranka mój,
gdyż nigdy się nie poddam.
OSTRZEŻENIE: jestem początkującym poetą
Fajne! Zapraszam na http://lifeisgreat.blog.pl/ <--- troszeczkę dziwne na początku, ale jak już się bardziej akcja rozwinie to myślę, że będzie ciekawiej. :) (Blog, którym się podpisałam jest już nie ważny... nudny i w ogóle)
OdpowiedzUsuń